Moja droga do PGD. Część III – wersja Męska

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Ktoś mnie nie dawno zapytał czy nie miałem wątpliwości. Oczywiście. Już wcześniej wiele razy zastanawiałem się jaka byłaby moja odpowiedź na pytanie : „Tato, a dlaczego wszyscy mogą się bawić a ja leżę w szpitalu i dlaczego nie mam przyjaciół?”. Wyjechaliśmy z Polski bo gdyby dziecko było chore, mogły by być „problemy” z finansami i oczywiście akceptacją otoczenia. Żona bardzo źle wspomina szkołę podstawową. Dzieci są okrutne.
Teraz pojawiła się szansa aby mieć zdrowe dziecko. Jestem osobą wierzącą i świadomość, że trafię prosto do piekła była nader kusząca. Może dadzą mi bejzbola i będę mógł odnaleźć wynalazcę testów ciążowych? Może nauczę się niemieckiego? Któż to wie?
W efekcie na ziemi pozostanie zdrowy człowiek który za 20-30 lat nie będzie musiał stawać przed tym samym wyborem co my. Ja w in-vitro widzę jedynie naturę, znacznie przyspieszoną, wspomaganą, ale koniec końców naturę. Nasze dotychczasowe starania można by było określić jako comiesięczne ciche pogrzeby. To nie jest tak, że chciałem się poddać, zastanawiałem się tylko ile czasu zostało naszemu Małżeństwu. Rok, dwa, pięć zanim żona otrząśnie się z letargu.  Szanse na dziecko z in vitro w naszym przypadku są zdecydowanie wyższe niż w podejściu naturalnym. Zresztą jaki ojciec nie oddałby wszystkiego tylko, aby jego dziecko było zdrowe? Albo by po prostu było?

Postscriptum.
Drodzy Panowie.
Nagrywajcie wszelkie rozmowy z lekarzami. Nie po to aby cokolwiek, komukolwiek udowadniać czy zarzucać. Wasza towarzyszka życia w najlepszym przypadku wyłapuje jedynie co drugie słowo. Dla przykładu podam wypowiedź bardzo fajnego i rzeczowego lekarza (tak jak ja pamiętam):
„(…)Nie jestem genetykiem, ale dziedziczenie to nie zawsze 50%. Istnieją na przykład mutacje dziedziczone w 70% (cukrzyca – mój przypis). PGD daje duże możliwości i prawdopodobnie uda się je waszym przypadku zastosować, ale są czasem tak wredne mutacje dla których nie można znaleźć  jeszcze dzisiaj „klucza”.(…)”

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>